Dyskryminacja Polaków na Litwie – materiał poglądowy

W czwartek 1 marca prezes RN, poseł Robert Winnicki przed wystąpieniem podczas posiedzenia Sejmu przewodniczącego litewskiego parlamentu Viktorasa Pranckietisa rozdał posłankom i posłom materiał poglądowy na temat dyskryminacji Polaków na Litwie.

Warszawa, 01.03.2018 r.

MATERIAŁ POGLĄDOWY DO WYSTĄPIENIA VIKTORASA PRANCKIETISA

Szanowne Koleżanki i Koledzy, Posłowie na Sejm RP!

Proszę o parę minut Waszej uwagi. Za chwilę wysłuchamy wystąpienia przewodniczącego litewskiego parlamentu. Zapewne usłyszymy o łączącej Polskę i Litwę historii, strategicznym partnerstwie, wspólnych wyzwaniach i konieczności przezwyciężania polsko-litewskich problemów. Zapewne będzie to wystąpienie przyjemnie brzmiące w odbiorze większości słuchaczy.

Tak, ogólnie rzecz biorąc, wyglądają zazwyczaj międzypaństwowe relacje polsko-litewskie po 1991 roku. Tymczasem od 27 lat pod przykrywką uprzejmych gestów wymienianych pomiędzy kolejnymi rządami w Warszawie i Wilnie trwa dramatyczna walka społeczności polskiej na Litwie, przede wszystkim na Wileńszczyźnie, o przetrwanie. Walka ta toczy się bez należytego wsparcia ze strony kolejnych polskich rządów. A niekiedy nawet pomimo sabotażu, jaki ma często miejsce ze strony władz ze wszystkich opcji, które dobre relacje z rządami Republiki Litewskiej przedkładają nad zabieganie o realizację praw Polaków mieszkających w tym państwie.

Pozwólcie, że w największym skrócie przypomnę najważniejsze fakty:

  1. Na początku lat 90. władze litewskie brutalnie rozpędziły polskie samorządy na Wileńszczyźnie, wprowadzając swego rodzaju administracyjny stan wyjątkowy. Niektórzy działacze byli sądzeni, a wszyscy Polacy – sterroryzowani i zastraszeni. Była to litewska odpowiedź na powszechne wówczas wśród Polaków dążenia do autonomii tych ziem w ramach nowopowstającej Republiki. Skąd takie dążenia? Ponieważ wiedzieli jak brutalnie lituanizowano Polaków w Republice Litewskiej w latach 20. i 30. XX wieku. Obawiali się powtórki. Niestety – słusznie. Co najgorsze, pacyfikacja polskich samorządów odbyła się przy całkowitej bierności, a nawet cichym poparciu ówczesnych władz w Warszawie! Tymczasem Polacy na Litwie żyją od setek lat. Są to ich ziemie ojczyste, na których są gospodarzami.
  2. Litewska scena polityczna jest rozdrobniona, ale przynajmniej w jednym aspekcie wszystkie partie etnicznych Litwinów są zgodne – chodzi o ograniczanie praw Polaków i łamanie umów międzynarodowych w tym zakresie. Polacy, stanowiący pomimo prześladowań, ludobójstwa i wywózek ciągle blisko 20% ludności Wilna oraz dominujący w rejonach wileńskim i solecznickim, są traktowani mniej lub bardziej otwarcie jako wrogi element przez każdą kolejną litewską ekipę rządzącą. Racją stanu litewskiej polityki ostatnich niemal trzech dekad, podobnie jak w latach 1918-1939, jest lituanizacja polskiej mniejszości. Jest to priorytet realizowany z żelazną konsekwencją od 1991 roku. Litwa realizuje ten priorytet nawet jeśli okresowo pogarsza to jej relacje z Polską. Dlatego sytuacja naszej mniejszości z roku na rok jest coraz trudniejsza. Wszystko co udaje się wywalczyć – to dzięki uporczywej chęci trwania przy polskości dwustu tysięcy naszych rodaków, którzy otrzymują mizerne wsparcie polityczne z Warszawy, a niekiedy, jak podczas ostatniej wizyty prezydenta Andrzeja Dudy w Wilnie – nawet ciosy w plecy.
  3. Nękanie polskiej społeczności na Litwie ma wiele aspektów. Wszystkie razem wzięte składają się na konsekwentną politykę instytucjonalnego wynaradawiania, prowadzoną z żelazną konsekwencją. Tutaj wymienię jedynie najważniejsze:
  4. Dyskryminacja w szkolnictwie – nieustannie pogarszają się warunki i możliwość nauczania dzieci w polskich szkołach. W 2011 roku wprowadzono skrajnie niekorzystną reformę oświatową, dyskryminującą dzieci uczące się w szkołach mniejszości narodowych. Polskim placówkom uniemożliwia się lub utrudnia uzyskanie akredytacji; rodzice, nauczyciele i samorządowcy – Polacy muszą nieustannie toczyć walkę o szkoły i zmagać się z niepewnością. Część rodziców nie wytrzymuje presji i posyła dzieci do szkół litewskich. Bez polskiej oświaty nie będzie polskiej społeczności na Litwie i taki jest cel tych zabiegów.
  5. Grabież ziemi i kolonizacja – w ramach realizacji kuriozalnego prawa reprywatyzacyjnego z 1996 r. dokonywana jest kolejna grabież polskiego majątku. Pierwszego dokonali Sowieci, kolejnego dopuszczają się cały czas Litwini poprzez zastosowanie niespotykanego na świecie mechanizmu przenoszenia własności. Dzięki niemu Litwini z innych części kraju „odzyskują” nie-swój majątek na Wileńszczyźnie, a Polacy są z niego okradani, tracąc i będąc dyskryminowanymi nie tylko w wymiarze symbolicznym i lokalizacyjnym, ale również – finansowym.
  6. Dyskryminacja językowa – polskie nazwiska, ich oryginalne brzmienie, muszą być zniekształcane i zapisywane po litewsku co łamie wszelkie normy międzynarodowe i porozumienia dwustronne. Litwa łamie również polsko-litewski Traktat z 1994 r. i nie dopuszcza do podwójnej pisowni nazw ulic czy stosowania drugiego języka nawet w tych miejscowościach, gdzie Polaków jest 80%! Władze litewskie nakładają olbrzymie kary finansowe nawet na samorządy, gdzie Polacy nazwy ulic w ojczystym języku umieszczają na swoich prywatnych domach!
  7. Dyskryminacja ekonomiczna – inwestycje zagraniczne są na Litwie akceptowane przez administrację rządową, która prowadzi nieoficjalną politykę dyskryminowania rejonów zdominowanych przez Polaków i z polskimi samorządami.
  8. Dyskryminacja administracyjna i polityczna – granice samorządów oraz okręgów wyborczych są wyznaczane tak, by jak najbardziej uszczuplić znaczenie obszarów zamieszkiwanych przez Polaków. Chodzi o takie wykrojenie poszczególnych jednostek i okręgów by Polacy znaleźli się w mniejszości a ich możliwości skutecznej walki o własne interesy zostały maksymalnie zredukowane. Litwa stosuje również 5% próg wyborczy dla mniejszości narodowych w wyborach do Sejmasu, kiedy np. w Polsce mniejszości w ogóle nie muszą go przekraczać. Litwa od ośmiu lat w ogóle nie posiada ustawy o mniejszościach narodowych! Poprzednia wygasła w 2010 roku, a uchwalenie nowej partie etnicznych Litwinów nieustannie odkładają, łamiąc prawo międzynarodowe ale i zobowiązania podjęte w porozumieniach polsko-litewskich.
  9. Polacy na Litwie od dziesiątek lat toczą heroiczną walkę o przetrwanie, o zachowanie polskości kolejnych pokoleń, walczą z polityką systemowego wynaradawiania. Są dobrze zorganizowani i zrzeszeni m.in. w Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, Związku Polaków na Litwie, Forum Rodziców Szkół Polskich, Macierzy Szkolnej, harcerstwie i innych. Oparciem są dla nich zwłaszcza samorządy, w których rządzi AWPL. Niestety, walka jaką toczą jest nierówna. Jak wspomniałem na początku, nie otrzymują należytego wsparcia z Warszawy. Dlaczego? Ponieważ priorytetem każdego kolejnego polskiego rządu są przede wszystkim dobre relacje z rządami w Wilnie, a dopiero na drugim miejscu – prawa naszej mniejszości.

Litwini myślą dokładnie odwrotnie. Z uporem prowadzą politykę lituanizacji, nawet jeśli psuje to okresowo relacje z Warszawą. Dlatego udaje im się stopniowo swój cel osiągać, a liczba Polaków w tym państwie spada. Doskonale wiedzę, że cokolwiek złego nie zrobią, każdy nowy minister spraw zagranicznych czy ambasador z przysłany z Warszawy powie, że „Polacy na Litwie owszem, tak, ale najważniejsze są dobre relacje międzyrządowe”.

Jest to postawa fundamentalnie błędna i skazująca Polskę na porażkę jeśli chodzi o priorytetową sprawę solidarności z rodakami mieszkającymi na ziemi ojców, na Wileńszczyźnie. Trzeba jasno zaznaczyć, że nawet gdyby Republika Litewska była sąsiadem Polski o strategicznym znaczeniu, naszym obowiązkiem w ramach wspólnoty narodowej przekraczającej granice byłoby ich wspierać.

Tymczasem Republika Litewska państwem o takim strategicznym potencjale nie jest. Co więcej, litewska polityka pełna jest antypolskich resentymentów, które ujawniają się nie tylko wobec mieszkających tam Polaków, ale również wobec takich kluczowych inwestycji jak zakup rafinerii w Możejkach przez Orlen. Orlen jest dziś największym pracodawcą i największym płatnikiem podatków na Litwie, co nie przeszkadzało Litwinom sabotować jego funkcjonowania.

Na koniec warto wreszcie zaznaczyć, że tak popularne w Polsce nawiązania i mit Rzeczypospolitej Obojga Narodów nie jest przez Litwinów traktowany z sentymentem. Nowoczesny naród litewski ukształtował się na przełomie XIX i XX wieku w kontrze do tego mitu, z silnym kompleksem okresu polskiej dominacji politycznej i kulturowej oraz potrzebą jej przezwyciężenia.

Piszę to wszystko, ponieważ polska polityka wschodnia, w tym polityka wobec Litwy, potrzebuje zasadniczych zmian. Nie chodzi o to, by z pozycji skrajnie naiwnej sympatii przechodzić do wrogości. Istota tej zmiany, przeprowadzanej spokojnie ale stanowczo, musi polegać na tym, by już nigdy żadnemu polskiemu politykowi nie przeszło przez gardło, że musimy budować dobre relacje mimo, że Litwa łamie prawa naszych rodaków i ich wynaradawia.

Otóż wcale nie musimy mieć dobrych relacji z Litwą. Chcemy, ale nie musimy. Polska jest istotniejszym pod każdym względem partnerem dla Litwy niż na odwrót. Nie może być mowy o żadnej strategicznej współpracy, gospodarczej, politycznej czy militarnej, jeśli Republika Litewska nie zacznie gwarantować praw mniejszości polskiej w postaci realizacji bardzo konkretnych postulatów. Każda inna postawa wobec Wilna będzie zdradą naszych rodaków, a więc zaprzeczeniem najważniejszemu interesowi narodowemu jaki mamy w relacjach z tym państwem.

 

Robert Winnicki
Prezes Ruchu Narodowego