Michał Wawer: Rządowi ewidentnie brakuje koncepcji na podatek handlowy

Tydzień temu miało miejsce kolejne spotkanie rządowego Komitetu Stałego Rady Ministrów poświęcone projektowi podatku handlowemu (podatku od sprzedaży detalicznej), o którym już kilkakrotnie pisałem na Facebooku i mówiłem w audycji.

Zmieniony projekt będący efektem tego spotkania niestety rozczarowuje. Rząd konsekwentnie brnie w model podatku obrotowego naliczanego odrębnie dla każdego podmiotu – co sprawia, że można taki podatek banalnie łatwo obejść, po prostu dzieląc np. spółkę z o.o. na kilka mniejszych spółek, na tyle małych, żeby każda z nich mieściła się w kwocie wolnej. Projekt całkiem ignoruje istnienie grup kapitałowych (grup spółek mających tego samego właściciela), wskutek czego można założyć, że jeśli podatek handlowy wejdzie w życie, to nie przyniesie budżetowi żadnych zauważalnych korzyści. Każda sieć handlowa przekształci po prostu każdy ze swoich sklepów w jedną lub więcej odrębnych spółek i w pełni legalnie uniknie podatku – nawet jeżeli wszystkie mini-spółki będą miały tego samego właściciela (spółkę-matkę), a nawet prawie identyczną nazwę (np. Saturn 1 sp. z o.o., Saturn 2 sp. z o.o., itd.).

Pomimo zachowania ogólnie bezsensownego kierunku, trzeba odnotować pewne kosmetyczne, pozytywne zmiany w projekcie. Po pierwsze, kwota wolna od podatku wzrosła do 17 milionów złotych miesięcznego obrotu (w poprzedniej wersji 1,5 miliona) – co sprawia przynajmniej, że najmniejsze podmioty mogą podatkiem się w ogóle nie interesować i nie są zmuszone do fikcyjnego dzielenia się na mniejsze podmioty, żeby go uniknąć.
Drugą korzystną zmianą jest całkowite wyłączenie z opodatkowania sklepów internetowych.

Mały plusik dla rządu także za realistyczne podejście do przewidywanych przychodów z podatku – minister Kowalczyk oszacował spodziewane przychody na ok. 638 milionów złotych rocznie. Jest to kwota w perspektywie całości budżetu po prostu groszowa, i sama w sobie jest argumentem, aby porzucić prace nad podatkiem handlowym w tym modelu. Nawiasem mówiąc, w mojej opinii jest to i tak prognoza bardzo optymistyczna – ale trzeba docenić, że minister nie próbuje nam wmawiać, że budżet zarobi na takim podatku jakieś grube miliardy.

Wielka szkoda, że rządowi ewidentnie brakuje koncepcji na podatek handlowy, i że porzucił pierwotną motywację – stworzenie takiego podatku, który uderzy przede wszystkim w kapitał zagraniczny, poprawiając sytuację konkurencyjną polskich przedsiębiorstw. Oczywiście zaprojektowanie takiego podatku jest w warunkach działania w systemie prawnym Unii Europejskiej diabelnie trudne – ale tworzenie zamiast tego podatku uderzającego po równo w polski i zagraniczny kapitał (jeżeli nie bardziej w ten pierwszy), i w dodatku banalnie łatwego do obejścia, jest po prostu absurdem.

Sprawę podatku handlowego będę oczywiście dalej śledził.

Michał Wawer
Skarbnik Ruchu Narodowego