Pomorze: Ruch Narodowy upamiętnił wydarzenia Grudnia ’70

17 grudnia 2017 roku w Gdyni o godz. 6:00 rozpoczęła się pierwsza część obchodów 47. rocznicy wydarzeń Grudnia 1970 roku w Gdyni, czyli tzw. “czarnego czwartku”.

Pomimo mroków nocy oraz mrozu pod pomnikiem Ofiar Grudnia’70 stawiło się liczne grono osób pragnących upamiętnić te wydarzenia. Przybył premier RP Mateusz Morawiecki, minister Jarosław Gowin, przedstawiciele partii rządzącej, kilku parlamentarzystów, przedstawiciele władz lokalnych, służb państwowych, duchowni, przedstawiciele NSZZ Solidarność różnych branż i zakładów pracy oraz liczne grono pomniejszych organizacji i stowarzyszeń, a także wiele osób postronnych. Nie zabrakło oczywiście delegacji Ruchu Narodowego Pomorze oraz Młodzieży Wszechpolskiej i przedstawicieli Narodowej Rumi. Całość jak zawsze uświetniona obecnością Kompanii Reprezentacyjnej Marynarki Wojennej. Złożono liczne wieńce, wśród których znalazły się również te od wymienionych organizacji narodowych.
Na wstępie uroczystości odczytano list od prezydenta RP Andrzeja Dudy, następnie przemawiał premier Mateusz Morawiecki i inne osobistości życia publicznego, odczytano apel poległych oraz zmówiono krótką modlitwę pod przewodnictwem arcybiskupa metropolity gdańskiego Sławoja Leszka Głódzia za ofiary zbrodni komunistycznych.

W godzinach popołudniowych w gdyńskiej ostoi Solidarności w czasach komuny – kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Gdyni – odprawiono uroczystą Mszę Święta pod przewodnictwem bpa Wiesława Szlachetki. Po zakończeniu Mszy wierni udali się głównymi ulicami Gdyni pod Urząd Miasta pod pomnik Ofiar Grudnia ’70, gdzie w obecności Kompanii Reprezentacyjnej Marynarki Wojennej odbyły się wieczorne uroczystości.

Całość obchodów miała charakter bardzo uroczysty, ale niestety w tej beczce miodu nie zabrakło łyżki dziegciu. Zarówno w odczytanym liście od prezydenta, jak i przemówieniu premiera, było sporo pustych deklaracji i chełpienia się walką z postkomunizmem. W ustach tych akurat ludzi, którzy sprawując swoje urzędy wydatnie przyczyniają się do utraty – kawałek po kawałku – resztek suwerenności Polski, brzmiało to po prostu nieszczerze, a momentami wręcz zgrzytało kłamliwie. Tradycyjnie od czasu objęcia władzy przez PiS, na tej i podobnych uroczystościach, podczas apelu poległych dowiedzieliśmy się, że ofiary katastrofy rządowego tupolewa pod Smoleńskiem… zginęły na polu chwały walcząc za ojczyznę. Takie nadużycie powinno jak najszybciej zniknąć z programu wszelkich uroczystości państwowych. Rzeczy powinno nazywać się po imieniu, inaczej umniejsza się ich rangę oraz powiększa słowniczek orwellowskiej nowomowy, w której zgodnie z koncepcją marksistów słowa niezauważalnie zmieniają swoje znaczenie i tracą pierwotny sens i przekaz.