Robert Winnicki: Centroprawicowy pasożyt – pułapka na ludzi prawych

Wielkie cywilizacje, systemy religijne, wielkie zbiorowości, kultury, narody rzadko kiedy upadają wyłącznie ze względu na obcą agresję, podbój, inwazję.

Również śmierć Zachodu odbywa się przede wszystkim przez rozkład wewnętrzny. Najbardziej zaś poprzez rozkład siły moralnej, duchowej, zanik woli życia, woli reprodukcji (reprodukcji biologicznej – jednostki, reprodukcji kulturowej – narody) wzrostu, rozwoju.

Oczywiście głównym motorem tego rozkładu są wszelkiej maści lewice i liberałowie, od komunistów i socjaldemokratów po całkiem kapitalistycznych materialistów. Ale to niestety tylko jedna strona medalu.

Również to, co zbiorczo nazywamy centroprawicą w Europie od lat 60. XX wieku a w Polsce po roku 89 (w tym rządząca obecnie formacja) jest zarówno owocem jak i współsprawcą rozkładu kultury, narodu, religii, rodziny.

Zazwyczaj centroprawica składa się z polityków mających pełne usta frazesów patriotycznych i chrześcijańskich oraz – zawsze gotowych do „kompromisów” będących tych wartości zaprzeczeniem.

Operuje językiem, który odpowiada odbiorcy przywiązanemu do tradycyjnego ładu, a zarazem prowadzi tego odbiorcę (wyborcę) do coraz głębszej identyfikacji z demo-liberalnym nie-ładem.

Nie należy oczekiwać innych rezultatów jeśli stosuje się te same rozwiązania. Nie należy spodziewać się dojścia do innego punktu jeśli podąża się tą samą drogą.

Rządząca w Polsce centroprawica w sprawach fundamentalnych idzie drogą zachodniego liberalizmu a zatem rezultaty będą te same.

Istotą dewastacji Zachodu nie jest masowy napływ imigrantów. To zaledwie skutek przyjęcia określonych rozwiązań ideowych i praktycznych.

Sednem jest degradacja wszelkich wartości ponadjednostkowych (tradycja, rodzina, ojczyzna, religia) na rzecz bóstwa indywidualnej konsumpcji.

Rządzący dziś Polską oczywiście w ten liberalno-konsumpcyjny paradygmat po pierwsze w większości wierzą, a nawet ci, którzy być może nie wierzą, nie znajdują dosyć ideowej świadomości oraz woli by mu się przeciwstawić. Po drugie, co jeszcze bardziej fatalne ale i logiczne – nieustannie go narracyjnie wzmacniają.

Co z ogromem katolickiej i patriotycznej retoryki, która przewija się nieustannie w polityce rządzącej formacji od trzech lat (obchody, święta, pielgrzymki, upamiętnienia, nazwy ulic, Wyklęci etc.) zapytacie?

Otóż – nic wielkiego. Centroprawica, również Polska, nie buduje zjawisk i fundamentów narodowych, chrześcijańskich.

Ona na nich tylko „płynie”, „ślizga się” po powierzchni postaw obecnych w dosyć tradycyjnym ciagle narodzie. Sama nic nie buduje, nie konstruuje – wyłącznie pasożytuje na zdrowych tkankach narodowego organizmu. Wykorzystuje określone melodie, które prawemu Polakowi można zagrać do ucha tak, by był zadowolony.

Zapytajcie nie o to, ile razy ministrowie byli na Jasnej Górze, ile razy posłowie odmienili patriotyzm przez wszystkie przypadki w ciągu roku, ale o to czy w trakcie tzw. „reformy” przywrócili w szkołach klasyczną edukację i wychowanie? Czy może tylko żonglują nazwami typów szkół?

Zapytajcie nie o to, ile razy ten czy ów minister obrony wymachiwał retoryczną szabelką ale o to, dlaczego elementarne przeszkolenie wojskowe (strzelnica i podstawy musztry) nie weszło przez trzy lata do szkół średnich? Ilu więcej Polaków jest przeszkolonych i ma legalny, bezpieczny dostęp do broni?

Zapytajcie nie o to, czy wypada mówić o „sodomitach” na krajowym podwórku, ale o to, dlaczego obecny rząd Polski popiera propagandę LGBT na forum Unii Europejskiej i ONZ, podążając posłusznie za zdegenerowanym „głównym nurtem”?

Nie pytajcie ile razy ośmieszono w TVP liberalną opozycję, ale o to, dlaczego rządowa telewizja poprzez seriale, teleturnieje i ogólnie rozrywkę na najniższym poziomie miliony swoich widzów wychowuje na wzorcowych, prymitywnych, liberalnych, konsumpcyjnych egoistów?

Zapytajcie nie o to, czy kolejne 500 zł pójdzie z budżetu na dziecko, ale o to, dlaczego bardzo wiele dobrze sytuowanych młodych rodzin w ogóle nie chce mieć dzieci albo jak najmniej?

Zapytajcie co jest naprawdę sednem kryzysu demograficznego (mentalność) a co sprawą bardzo ważną ale jednak drugorzędną (finanse)?

Zapytajcie nie o to, ilu aferzystów rozliczył rząd, bo w stosunku do poprzedników nie ma wielkiego skoku w tym względzie (poza propagandowym).

Ale np. o to ile tysięcy młodych, nieuwikłanych, zdolnych i kompetentnych Polaków trafiło przez ostatnie trzy lata do gruntownie zreformowanej administracji?..

Zapytajcie dlaczego od trzech lat administracja nie została w żaden sposób (poza naskórkowym obstawianiem stołków swoimi kolegami) gruntownie zreformowana?

Dlaczego „rdzeń” państwa polskiego w postaci solidnej, patriotycznej kadry osadzonej w dobrze zorganizowanych instytucjach i służbach wciąż nie istnieje?

Każdy może tych pytań jeszcze namnożyć…

Jeśli dotarłeś, dotarłaś do końca tego artykułu – może to oznaczać, że nie chcesz „ślizgać się po powierzchni” życia osobistego i publicznego. Jeśli tak – zapraszamy do kontaktu z nami, narodowcami.