Robert Winnicki: Narodowy antyglobalizm na przekór „prawicowej” mitologii!

Zachęcamy do zapoznania się z komentarzem prezesa Ruchu Narodowego – posła Roberta Winnickiego do ostatnich enuncjacji prasowych związanych z wizytą Prezydenta Andrzeja Dudy w Stanach Zjednoczonych Ameryki.

Prezydent Andrzej Duda jedzie by spotkać się z senatorami USA w Krakowie. Prezydent Andrzej Duda chciałby, ale nie dostąpi łaski spotkania z prezydentem USA Obamą, podczas swojej wizyty w Waszyngtonie. Z kręgów waszyngtońskich elit nieustannie wychodzą sygnały nie pozostawiające złudzeń – każde odejście od demo-liberalnej ortodoksji w Polsce będzie surowo piętnowane.

Gdy rozmawiam z wyborcami i posłami PiS-u, przytłaczająca większość z nich nie ma złudzeń: nie wierzą w dobre intencje Zachodu wobec Polski, gdy w naszym kraju nie rządzi opcja lewicowo-liberalna. Tyle, że nie wyciągają z tego wniosków. A jeśli wyciągają, to wyłącznie po cichu, bo obowiązująca linia partyjna każe nieustannie twierdzić: największym zagrożeniem dla Polski jest Rosja.

Tymczasem, żeby realnie popatrzeć na wyzwania stojące przed Polską, trzeba dostrzec sedno problemów jakie dziś mamy z ochroną i rozwojem potencjału demograficznego i kulturowego narodu, ze zbudowaniem silnego, sprawnego i dostatniego państwa. Sedno problemu tkwi w neokolonializmie gospodarczym, politycznym i kulturowym, w walce jaką globaliści prowadzą z tożsamością narodową i religijną, w promowaniu nihilizmu obyczajowego i multi-kulti.

Tradycyjna rywalizacja geopolityczna, w tym realne spory polsko-rosyjskie, historyczne i bieżące, schodzą na drugi plan wobec tych zagrożeń. PiS tymczasem toczy beznadziejną walkę przeciwko Rosji, z którą USA zresztą mogą się w każdej chwili dogadać przeciwko Chinom. A ciosy w Polskę narodową, suwerenną, tradycyjną i chrześcijańską nie idą już od ćwierć wieku przede wszystkim z Moskwy, ale z Zachodu.

Paradoks polega więc na tym, że, wspierając globalistów w budowaniu silniejszej UE, czy w niszczeniu kolejnych suwerennych państw przez interwencje zbrojne i niezbrojne USA, polska centroprawica sama piłuje gałąź, na której siedzi. Cała nadzieja w tym, że stare paradygmaty uda się nam, narodowcom, obalić.

Bo największym zagrożeniem dla Polski nie jest ani Moskwa, ani Berlin, ani nawet Waszyngton. Największym dla nas zagrożeniem są te wszystkie czynniki, które czynią nasze państwo i nasz naród słabymi, bezbronnymi w konfrontacji z obcymi siłami. I, oprócz budowania własnej siły, na walce z nimi powinniśmy się koncentrować.