Robert Winnicki: Potrzebujemy silnych i rozsądnych liderów

Zachęcamy do zapoznania się treścią przemówienia, inaugurującego nową kadencję władz Ruchu Narodowego, wygłoszonego przez nowego Prezesa, Roberta Winnickiego. 

11403474_899980813412029_237264405592384833_n

„Szanowni Państwo! Koleżanki i Koledzy! Przyjaciele!

Dziękuję za ten wybór. Dziękuję, że obdarzyliście mnie swoim zaufaniem. Po raz pierwszy spotykamy się dziś w Ruchu Narodowym na kongresie wyborczym. Przemawiam dziś do Was po raz pierwszy jako prezes partii wybrany bezpośrednio przez delegatów. Struktury krzepną, nasze działania podlegają instytucjonalizacji a przywództwo zostało sformalizowane. To dobrze, to kolejny krok, który prowadzi na naszej drodze do odbudowy Obozu Narodowego.

Na początku chciałbym powiedzieć parę słów o wspomnianym już przywództwie. Bo jest to zagadnienie niezwykle ważne. Patrząc krytycznie na naszą, polską historię, trzeba powiedzieć, że myśmy mieli zdecydowanie za mało silnych, mądrych i konsekwentnych przywódców. Trzeba powiedzieć, że I Rzeczpospolita, przy całej swojej wielkości i potędze, upadła również dlatego, że anarchiczne pierwiastki tkwiące w naszej kulturze politycznej hamowały kształtowanie się silnego przywództwa narodowego, państwowego. Mieliśmy wybitne jednostki, to prawda. Mieliśmy co najmniej tylu zdolnych ludzi, co gdzie indziej. Mieliśmy co najmniej tak wielu potencjalnie dobrych kandydatów na przywódców, co inne narody. Tylko, że nasza kultura, nasz system mentalny i system polityczny, do którego zwyrodnienia dopuścili nasi przodkowie, ciągnął tych zdolnych ludzi do dołu.

W takiej atmosferze, w myśleniu kategoriami wybujałego indywidualizmu, w którym każdy na zagrodzie chce być równy wojewodzie, żadne silne przywództwo ukształtować się nie może. W społeczeństwie, w którym każdy pielęgnuje przede wszystkim swoje jednostkowe ego, poklask zdobywają przede wszystkim najgłośniejsi krzykacze i pieniacze. Tacy, co to nieustannie licytują się na możliwie najmocniejsze określenia i uprawiają retoryczne popisy. Tych określa się mianem ludzi zdecydowanych, ludzi z charakterem. Szanowani są również ludzie rzadcy, nijacy, obli i bez właściwości. Ci z kolei postrzegani są jako rozważni, umiarkowani i rozsądni. Endecka szkoła przywództwa, łącząca kształtowanie silnego charakteru równolegle z rozsądkiem i roztropnością polityczną, idzie wbrew tej fatalnej wadzie, jaka rozpowszechniła się już dawno w naszym narodzie. Taki właśnie model przywództwa zaprezentowaliśmy podczas ostatniej kampanii wyborczej, wystawiając kolegę Mariana Kowalskiego – silną zdecydowaną osobowość, a przy tym człowieka szerokich horyzontów, odpowiedzialności i mądrości politycznej.

Ta wspomniana wada narodowa jest oznaką niedojrzałości. Niedojrzałości, która w przypadku pojedynczego człowieka skutkuje głupimi decyzjami. W przypadku narodu skutkuje nieustannymi klęskami i przegrywaniem historii. Dlaczego tyle miejsca poświęcam tej kwestii? Dlatego, że nigdy dosyć przypominania co stanowi istotę polskiej Idei Narodowej. Istota ta jedynie w części jest zbiorem poglądów na historię, religię, tradycję, państwo, gospodarkę czy stosunki międzynarodowe. Druga, nieodłączna, integralna część naszej Idei, to organiczne podejście do Narodu. To swoisty psychologizm narodowy i pedagogika narodowa, która każe nam nieustannie pracować nad podniesieniem poziomu intelektualnego, biologicznego, moralnego i duchowego Polaków. Polska Idea Narodowa, nasza Idea, niesie nam przed oczy zadanie nieustannego zabiegania o naród silny i mądry. Naród ludzi silnej woli i charakteru.

Mój wybór na funkcję Prezesa nie zamyka kwestii kształtowania przywództwa w Ruchu Narodowym. Przed nami wybory do innych ciał statutowych, do Rady Politycznej, Sądu Koleżeńskiego, Komisji Rewizyjnej. Później powołamy nowy Zarząd Główny. W kolejnych miesiącach będziemy organizować Zjazdy Regionalne, na których będziemy wybierać władze na szczeblu wojewódzkim. Będziemy tworzyć struktury lokalne, koła. Wszędzie, na każdym szczeblu działalności Ruchu Narodowego istnieje kwestia przywództwa. Która, powiedzmy to sobie otwarcie, jest przede wszystkim kwestią olbrzymiego wysiłku, pracy i odpowiedzialności, a nie jakiś specjalnych zaszczytów czy przywilejów.

Zasada jaka przyświeca i musi nam przyświecać w kształtowaniu tego przywództwa, jest jasna i klarowna. Od początków, od pierwszych Marszów Niepodległości i porozumień. Od początków naszej drogi. Po pierwsze – stawiamy na ludzi ideowych, pracowitych i ofiarnych, którzy konsekwentnie kroczą drogą narodowej działalności. Po drugie – promujemy ludzi dobrze zorganizowanych, systematycznych, poukładanych. Takich, którzy wprowadzają porządek w otaczającej ich rzeczywistości. Po trzecie – opieramy działalność o ludzi odważnych, łączących siłę woli z osobistą rozwagą i mądrością. Ludzi, którzy rozwiązują problemy, zamiast ich przysparzać. Odrodzić Polskę to dobrze zorganizować naród i państwo. Zorganizować zaś naród i państwo może tylko potężna siła społeczno-polityczna, która sama będzie składać się z jednostek dobrze uformowanych. Tą siłą jest, tą siłą coraz bardziej się staje i tą siłą będzie w jeszcze większym stopniu w przyszłości, Ruch Narodowy.

Pragnę zacytować w tym momencie fragment wystąpienia Romana Dmowskiego z 1929 r., kiedy obchodzona była 10. rocznica uchwalenia Traktatu Wersalskiego. Niedługo będziemy świętować kolejną jego rocznicę, dlatego przypomnienie o tej przemowie Dmowskiego, zatytułowanej „Polska jako wielkie państwo”, jest bardzo na czasie.

Dmowski mówił w 1929 r. m.in. tak: „Jeżeli zniszczenie naszego państwa stało się możliwym tylko przez bezwład polityczny Rzeczypospolitej i wytworzenie w jego skutku związków między państwami, przygotowującymi nam zgubę – trzeba powiedzieć: zgubę państwa, bez możności zniszczenia narodu – to z tego nie wynikało, że państwo to nie może zmartwychwstać, nie może zjawić się na powrót jako państwo całkiem niezawisłe i że Polska nie może stać się na powrót potężnym czynnikiem położenia międzynarodowego. Z tego wynikało, że odbudowanie Polski istotnie niezawisłej, silnej, posiadającej wszystkie swoje ziemie, stanie się możliwe dopiero wtedy, kiedy rozwój stosunków międzynarodowych doprowadzi do rozluźnienia i w dalszym ciągu zerwania zgubnych dla nas związków między państwami, kiedy nowe interesy i nowe współzawodnictwa dadzą początek nowym sojuszom, przygotowującym nowe konflikty, w których strony przeciwne zaczną wygrywać sprawę polską i tem otworzą pole dla czynnej polityki polskiej. I stanie się ono możliwym dopiero wtedy, gdy naród polski zdobędzie się na powrót na swoją politykę zewnętrzną, to znaczy, kiedy w trudnych warunkach niewoli wyda organizację, która będzie zdolna działać na zewnątrz z ramienia narodu, w jego imieniu, a która będzie dość samodzielna w swej myśli politycznej, żeby nie dać się użyć za narzędzie żadnym obcym interesom, żeby służyć wyłącznie Polsce i jej celom.

Wytworzenie takiej organizacji stało się możliwym dzięki rozwojowi silnego ruchu narodowego w pokoleniach polskich końca zeszłego stulecia i dzięki wpływowi na ich psychikę życia w państwie nowoczesnym, choć obcym. Wpływ ten wyraził się między innymi w postępie karności społecznej.

Skutkiem rozwoju tej organizacji powstała na przełomie dwóch stuleci polityka polska, polityka zewnętrzna, szukająca dróg ku odbudowaniu państwa. Wyzwalając patriotyzm polski z mglistych rojeń, raczej poetyckich, dążenia swoje starała się ona oprzeć na zrozumieniu rzeczywistości, ale rzeczywistości europejskiego, światowego widnokręgu.”

Koleżanki i Koledzy, Szanowni Państwo!

Idąc tropem myśli Romana Dmowskiego, musimy dziś z ogromną precyzją opisywać wyzwania stojące przed naszym narodem oraz twórczo je podejmować. Najważniejszymi dziś zagadnieniami w życiu Narodu, decydującymi o jego przyszłości, są dwie kwestie:
– przetrwanie i rozwój biologiczny, czyli przezwyciężenie obecnej katastrofy demograficznej i masowej emigracji Polaków poza granice
– oraz obrona, umocnienie i rozwinięcie tożsamości narodowej opartej o nasze tysiącletnie dziedzictwo kultury, tradycji i religii

Odpowiadając na te dwa wielkie wyzwania nasz naród musi się w XXI wieku zmierzyć w pierwszym rzędzie ze zjawiskiem neokolonializmu kulturowego, politycznego i gospodarczego, jaki dotknął Polskę po roku 89.

W dziedzinie kultury, obyczajów i zasad rządzących społeczeństwem musimy mocno trzymać się tradycji zakorzenionej w dziedzictwie cywilizacji łacińskiej. W autentycznym dziedzictwie Zachodu. Jednocześnie, patrząc i doświadczając tego, czym dziś emanują społeczeństwa zachodnie, jaki przekaz kultury i wartości niosą, musimy jasno i jednoznacznie powiedzieć: nie jesteśmy, nie chcemy być i nie będziemy takim Zachodem. Ta deklaracja przywiązania do fundamentów i kulturowej suwerenności musi być naszą konstytucją w nadchodzących latach i dekadach. Musimy iść tutaj „węgierskim tropem” i jednoznacznie podkreślać naszą odrębność od Zachodu w tym względzie.

Dotyczy to również praktyki życia społecznego. Ruch Narodowy będzie dążył do tego, by za pomocą obostrzeń prawnych obciąć zagraniczne finansowanie tym wszystkim, którzy w Polsce szerzą ideologiczny i cywilizacyjny ferment, uderzający w nasze tradycje, obyczaje i religię. Tak jak państwo polskie zwalczało przed II wojną światową komunistyczną agenturę, tak dziś nasze państwo musi stanąć do walki z ideologiczną agresją idącą z zachodnich wylęgarni kulturowego marksizmu. Będziemy walczyć o promocję wartości, o budowę kultury opartej na polskich, chrześcijańskich podstawach. Podejmiemy walkę o przywrócenie należnego miejsca historii i nauczania literatury oraz kultury narodowej w polskim szkolnictwie. Powiemy również stop propagandzie unijnej w szkołach. Dwie dekady kosmopolitycznego prania mózgów to i tak zdecydowanie za dużo.

W obronie naszej kulturowej, narodowej tożsamości i spoistości działamy również na innych polach. Dążymy do tego, by zesłańcy, którzy trafili na Syberię lub do Kazachstanu i ich potomkowie mogli wrócić do kraju. Sprzeciwiamy się przy tym masowej imigracji z obcych kręgów kulturowy i organizujemy akcję „Chcemy repatrianta a nie imigranta!” I mamy do tego pełne prawo! Mamy, jako naród będący gospodarzem w naszym kraju, prawo do decydowania o jego przyszłości, mamy prawo do decydowania o tym, kogo do Polski zapraszamy, a kogo nie. Nikt nie może nam tego prawa odmówić, nawet Komisja Europejska czy malowany prezydent Unii Donald Tusk czy jakikolwiek inny służący Angeli Merkel.

Jeśli mowa o suwerenności, to trzeba powiedzieć jasno – powinnością polskiego rządu jest dziś wygrywać sytuację międzynarodową dla naszych korzyści. Jest działać zgodnie z zasadą, zgodnie z cnotą dobrze pojętego egoizmu narodowego. Hańbą jest widzieć polskie władze wysługujące się interesom niemieckim, ukraińskim, amerykańskim, rosyjskim czy jakimkolwiek innym. Dosyć tego! Znów trzeba przywołać węgierski przykład i wskazać, że w obecnym zwarciu pomiędzy Zachodem i Rosją, które ma miejsce na Ukrainie, Polska musi przede wszystkim zadbać o swoje bezpieczeństwo i interesy. Twardo kalkulując, twardo i skutecznie grając i nie mając żadnych złudzeń wobec żadnej ze stron konfliktu.

Musimy dbać o naszą pozycję polityczną, dążąc, wraz z Węgrami, do uczynienia Grupy Wyszehradzkiej realnym podmiotem gry, występującym z podniesioną głową zarówno wobec Wschodu, jak i Zachodu. Musimy dbać o nasze interesy ekonomiczne, nie rzucając je na szali pustych gestów, które nie przynoszą żadnych realnych korzyści. Musimy dbać wreszcie o nasz wizerunek i prowadzić aktywną politykę historyczną, zwłaszcza tę dotyczącą XX wieku. Dotyczy to zarówno Niemiec, Rosji, jak i innych państw, w tym Ukrainy. Nie może być żadnej zgody na promocję ludobójczych formacji, odpowiedzialnych za śmierć i dramat setek tysięcy Polaków, przez naszych rzekomych sojuszników. A na terenie Polski symbolika banderowska powinna być ścigana na równie z symboliką nazistowską i komunistyczną. Do tego również będzie dążył Ruch Narodowy.

Neokolonialne pęta, krępujące nam swobodny rozwój, to nie tylko kultura i polityka, ale nade wszystko gospodarka. Ruch Narodowy zdecydowanie odrzuca, modne w wielu środowiskach, jałowe a niekończące się spory dotyczące zaangażowania państwa w ekonomię. Zamiast nieustannego mielenia teorii, my mówimy: interes narodowy, głupcze! Polski pracodawca i polski pracownik mają o wiele więcej wspólnych interesów niż np. polski przedsiębiorca i obcy podmiot, zagraniczna korporacja. Kto tego nie pojmuje i próbuje debatę gospodarczą sprowadzać na jałowe tory etatystyczno-wolnościowychprzepychanek, ten nic nie rozumie z wyzwań, przed jakimi stoi dziś Polska.

Ruch Narodowy od początku aktywnie walczy o polską gospodarkę. O polski przemysł i górnictwo, zagrożone Pakietem Klimatycznym UE. Również na początku tego roku wspieraliśmy górników. I chciałem powiedzieć pani komisarz Bieńkowskiej – my doskonale wiemy, żeście przez te wszystkie lata „pili i lulki palili”, że zmarnowaliście potężne szanse na pozytywne zmiany w polskim górnictwie. I warto żeby pani komisarz, podobnie jak reszta tych szczurów, które dziś ewakuują się z rządowego pokładu, wiedziała, że ucieczka do Brukseli niewiele jej da. Idziemy po was! Dziś lub jutro, ale odpowiecie za przekręty i defraudacje, za zmarnowane szanse całego pokolenia Polaków.

Walczymy o polskiego rolnika i polską własność – mówimy „Polska ziemia w polskich rękach” i dążymy do konstytucyjnej ochrony ziemi. Sprzeciwiamy się zdecydowanie prywatyzacji Lasów Państwowych, które są naszym wielkim, wspólnym dobrem. Priorytetem polskiego gospodarowania powinno być, wzorem rozwiązań zastosowanych po II wojnie światowej w Korei Południowej, stworzenie szeregu bardzo silnych przedsiębiorstw i konsorcjów, które będą w stanie podejmować globalne wyzwania. To, oraz upowszechnienie drobnej własności wśród milionów Polaków, są nasze czołowe zadania. Musimy stoczyć bitwę o handel i bitwę o polskie instytucje finansowe. W tym celu dążyć będziemy do wprowadzenia podatku obrotowego i zastępowania nim podatku dochodowego. Zagraniczne sieci handlowe i banki mają płacić podatki w Polsce, jeśli chcą u nas działać. A jeśli nie zechcą tego robić – droga wolna, nie będziemy płakać. Zrobią miejsce polskim przedsiębiorstwom.

Reformy wymaga państwo polskie, począwszy od najważniejszych rozwiązań ustrojowych. W trakcie kampanii wyborczej podkreślaliśmy konieczność wprowadzenia systemu prezydenckiego. Swój postulat podtrzymujemy, pomimo że prezydentem nie został najlepszy kandydat, czyli kol. Marian Kowalski. Polsce potrzeba silnego przywództwa, o czym mówiłem już wcześniej. Potrzeba personalnej odpowiedzialności za sprawowaną władzę i podejmowane decyzje. Na każdym szczeblu, od najwyższego poczynając. Potrzeba nam konstytucyjnych zmian chroniących naszą walutę, polską własność ziemi i kulturową tożsamość naszego narodu. Potrzebujemy zmian w ordynacji wyborczej, tak by służyła ona odnowieniu państwa, silnym rządom i wprowadzeniu świeżej krwi do polskiej polityki.

Koleżanki i koledzy, Szanowni Państwo!

Ogrom pracy i ogrom zadań przed nami. Udało nam się osiągnąć wiele. W ciągu ostatnich lat tysiące ludzi, głównie młodych, napłynęło do struktur narodowych, zetknęło się naszą myślą, ideą, zostało włączone do naszej intensywnej pracy. Od roku walczymy również o reprezentację narodową na szerokim forum politycznym. Właściwie od półtorej roku nie wychodzimy z trybu kampanii wyborczej, co jest ogromnym wysiłkiem, za który chciałem Wam wszystkim serdecznie podziękować. W sposób szczególny tym najaktywniejszym i moim najbliższym współpracownikom.

Napawa mnie satysfakcją, że w ciągu ostatnich lat nasze postrzeganie rzeczywistości tak bardzo upowszechniło się w polskim społeczeństwie. Że powoli, ale konsekwentnie nasycamy polską przestrzeń publiczną narodowymi wątkami. Pamiętacie jaki zamęt i zgorszenie wywołało trzy lata temu moje hasło o „obaleniu republiki okrągłego stołu”? W minionych wyborach kandydaci posługujący się taką retoryką zdobyli niemal jedną trzecią głosów! Nie możemy sobie, koleżanki i koledzy, w tym gronie nie pogratulować wielu rzeczy. Choćby takich, jak współudział w zatopieniu Palikota i jego szajki. Nie było miasta, miasteczka czy wsi w Polsce, w którym tego siewcy wszystkiego co najgorsze, nie witaliby narodowcy. Dzisiejszy zwrot w stronę tożsamości, patriotyzmu i tradycji, jaki obserwujemy w młodym pokoleniu Polaków, jest w dużej mierze również naszą zasługą. Mamy prawo być z tego dumni. Choć nie jesteśmy jeszcze w parlamencie, to zmieniamy już od dłuższego czasu rzeczywistość społeczno-polityczną w Polsce. Teraz musimy postarać się o to, by narodowe poglądy, narodowe widzenie świata zagościło również na Wiejskiej.

Na zebraniach Zarząd Głównego na wiosnę tego roku postawiłem przed naszym ugrupowaniem trzy zadania do zrealizowania w ciągu najbliższego półrocza. Celem strategicznym jest wprowadzenie narodowej reprezentacji do parlamentu Rzeczpospolitej. Zadania, które mają do tego doprowadzić, są następujące:
– konsolidacja naszego zaplecza, rozbudowa i okrzepnięcie struktur RN w całym kraju
– przygotowanie do startu w wyborach do Sejmu; przygotowanie do zbiórki podpisów i rejestracji list wyborczych
– w razie potrzeby, zdolność do budowy szerszego porozumienia wyborczego o charakterze antysystemowym

Ktoś mógłby powiedzieć, że drugie i trzecie zadanie są ze sobą sprzeczne. Nic bardziej mylnego. Ruch Narodowy jest samodzielnym podmiotem ideowo-politycznym, który musi być gotowy do wystawienia list w wyborach do parlamentu. I im lepiej będziemy przygotowani do tego zadania, tym większą wartość i skuteczność będziemy mieli również w przypadku zawarcia porozumienia, o którym mówiłem. Każda godziwa droga, która poszerzy naszą zdolność do realizacji Deklaracji Ideowej Ruch Narodowego o działania na forum, parlamentu będzie rozważana przez Zarząd Główny RN, wyłoniony po dzisiejszym Kongresie. Na obecnym etapie żadne porozumienie w sprawie sojuszu wyborczego nie jest zawarte, natomiast mają miejsce życzliwe relacje z poszczególnymi podmiotami tego antysytemowego pospolitego ruszenia, które dało o sobie znać podczas wyborów prezydenckich. Są szanse na sformowanie oferty wyborczej, która przemebluje polską cenę polityczną. Chciałoby się powiedzieć – w końcu!

Zanim jednak dojdzie do wyborów parlamentarnych, czeka nas referendum 6. września. W referendum tym Ruch Narodowy będzie opowiadał się za reformami, które służyć będą rozbiciu okrągłostołowego układu politycznego i uformowaniu się nowej konfiguracji, która da Polsce siłę i podmiotowość. Dlatego będziemy opowiadać się za wprowadzeniem do ordynacji wyborczej JOW. Będziemy również opowiadać się za zmianą obecnego sposobu finansowania partii politycznych, konserwującego dotychczasowy układ i za korzystnymi zmianami dla podatników. Ruch Narodowy włączy się kampanię referendalną. Będziemy kładli nacisk na to, by dotrzeć do społeczeństwa z jak najszerszą informacją na temat systemów wyborczych. Będziemy prezentować różnorodne rozwiązania ustrojowe w całym świecie, w których obecne są JOW-y. A są to systemy najróżniejsze, co w obecnym czasie zostało uproszczone i zdeformowane w debacie publicznej wyłącznie do opcji zeo-jedynkowej. Jednym z takich ciekawych przykładów, o których się nie mówi, jest choćby system węgierski. Zajmiemy się edukowaniem społeczeństwa w obszarze, który jest przedmiotem wielu spekulacji i narastającej mitologii.

Czekają nas bardzo intensywne politycznie wakacje. Proszę o to by wziąć te sprawy pod uwagę, planując swój wypoczynek. Najpierw referendum, a niedługo potem wybory. Musimy być w tym okresie zmobilizowani i gotowi do ciężkiej pracy. Niezależnie jednak od napiętego kalendarza wyborczego, zachęcam do tego, by nie zapominać o ważnych rocznicach i naszych wydarzeniach formacyjnych. Przede wszystkim, pod koniec lipca zapraszam wszystkich Was na Marsz Piastowski, na pielgrzymkę śladami początków państwa polskiego.

Jeszcze raz serdecznie dziękując za wybór, chciałem na zakończenie ponownie przytoczyć słowa Romana Dmowskiego z jego wystąpienia „Polska jako wielkie państwo”. Ten fragment mówi o naszej odpowiedzialności. Nie tylko za Polskę, ale i za naszą cywilizację w jej bardzo szczególnym, trudnym momencie:
„Wielkie, silne państwo polskie potrzebne jest nie tylko nam do naszego rozwoju narodowego, do urzeczywistnienia naszych celów i spełnienia naszych zadań. Niemniej jest ono potrzebne do utrwalenia pokoju, a z nim warunków wielkiej pracy cywilizacyjnej całej Europy.”

Szymon Wiśniewski

Redaktor naczelny portalu ruchnarodowy.net