Stanowisko Zarządu Głównego ws. europejskiej integracji gospodarczej

Poniżej prezentujemy stanowisko wypracowane przez Zarząd Główny Ruchu Narodowego w sprawie europejskiej integracji gospodarczej.

Warszawa, 13 stycznia 2018 r.

Stanowisko Zarządu Głównego Ruchu Narodowego w sprawie europejskiej integracji gospodarczej

Uruchomienie wobec Polski procedury z art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej wywołało bardzo pożądaną falę dyskusji na temat sensu przynależności do UE. Wielką, pozytywną zmianą w polskiej debacie publicznej jest fakt, że dla większości szeroko rozumianej polskiej prawicy sprzeciw wobec unijnej polityki kulturalnej i imigracyjnej stał się czymś oczywistym i naturalnym. W ten sposób polscy konserwatyści i konserwatywni liberałowie dojrzeli wreszcie do poglądu, którego narodowcy bronili dotąd samotnie i za który byli przez tych samych konserwatystów krytykowani co najmniej od 2004 roku, kiedy ugrupowania narodowe wyraziły sprzeciw wobec przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Niestety, mimo że sprzeciw wobec Unii stał się dla ogółu polskiej prawicy oczywisty na polu kultury, to w dalszym ciągu nie jest oczywisty na polu gospodarki. W dalszym ciągu bardzo popularny wśród konserwatywnych liberałów jest pogląd, że z przynależności do europejskiej unii gospodarczej Polska czerpie same korzyści, i gdyby tylko udało się zlikwidować unię polityczną, to wszystkie problemy UE zostałyby rozwiązane. Przekonanie to powielają czołowi prawicowi publicyści, w tym również ci nazywający się publicznie „narodowcami” i odwołujący się do dziedzictwa Romana Dmowskiego. Także rządząca partia Prawo i Sprawiedliwość konsekwentnie i od lat popiera europejską integrację gospodarczą, a jej przedstawiciele w swoich wypowiedziach często dowodzą, że udział w projekcie unijnym jest dla Polski finansowo korzystny.

To zgubne przekonanie, że Polska zyskuje na europejskiej unii gospodarczej, wynika z anachronicznego, liberalnego sposobu myślenia, zgodnie z którym międzynarodowy wolny handel jest zawsze zyskowny, a połączenie całego świata w jeden globalny rynek bez żadnych barier przyniosłoby wszystkim państwom bogactwo. Pogląd ten nigdy nie sprawdził się w praktyce, i zawsze służył jedynie kolonizacji ekonomicznej słabszych narodów przez silniejsze. Mimo to pozostaje do dzisiaj dominującym poglądem na temat gospodarki dla całej polskiej i europejskiej prawicy.

Europejska unia gospodarcza opiera się na czterech podstawowych „swobodach”:

Swoboda przepływu towarów polega na zniesieniu ceł i innych ograniczeń w handlu między państwami UE, czyniąc z całej Unii jeden duży rynek, na którym polskie firmy muszą konkurować z firmami niemieckimi czy francuskimi. W tej konkurencji nasze przedsiębiorstwa są najczęściej pozbawione jakichkolwiek szans – jako mniejsze i słabsze finansowo bardzo rzadko są w stanie zaoferować ceny konkurencyjne do cen wielkich zachodnich koncernów. To właśnie wskutek swobody przepływu towarów Polak często nie jest w stanie kupić w sklepie produktów polskiego pochodzenia. Nie sposób policzyć wartości polskich przedsiębiorstw, które upadły lub w ogóle nigdy nie powstały z tego prostego powodu, że musiałyby już od samego początku konkurować z zagranicznymi gigantami. Pewne jest jednak, że straty poniesione w wyniku tego mechanizmu przez polską gospodarkę dalece przewyższają wszelkie korzyści, jakie odnieśliśmy dzięki przynależności do Unii.

Swoboda przepływu usług jest uzupełnieniem swobody przepływu towarów, ułatwiającym zagranicznym przedsiębiorstwom wchodzenie na polski rynek i zalewanie go nie tylko towarami, ale też usługami.

Swoboda przepływu kapitału polega na zniesieniu wszelkich ograniczeń w wykupywaniu przez zagranicznych inwestorów polskich firm, nieruchomości i własności intelektualnej. Jeżeli jakieś polskie przedsiębiorstwo jest nawet w stanie konkurować z zachodnimi firmami w warunkach swobody przepływu towarów i usług – to bardzo szybko przestaje być polskie, bo zostaje wykupione przez zagranicznego inwestora.

Swoboda przepływu osób daje zachodnim państwom możliwość drenowania Polski z naszego bezcennego kapitału ludzkiego – wykształconych specjalistów, naukowców, czy młodzieży wchodzącej na rynek pracy. Dysproporcja w wysokości zarobków sprawia, że dla wielu osób wychowanych i wykształconych przez polski naród oczywistym wyborem życiowym jest wyjazd do Niemiec czy do Irlandii. Zagraniczne rynki przejmują w ten sposób polski potencjał, a nasz kryzys demograficzny ulega dalszemu pogłębieniu.

Patrząc na skutki unijnego wspólnego rynku musimy dojść do przekonania, że to właśnie europejska unia gospodarcza jest głównym i zasadniczym zagrożeniem wynikającym z polskiej przynależności do UE. Unijnej polityce imigracyjnej czy obyczajowej jesteśmy w stanie się przeciwstawić nawet będąc członkiem Unii – i robimy to skutecznie od lat. Natomiast kolonizacja ekonomiczna, jakiej jesteśmy poddawani od czasu wstąpienia do Unii, przebiega bez słowa sprzeciwu, a wręcz przy radosnych wiwatach wywołanych jałmużną unijnych dotacji.

Nie sposób dziś stwierdzić, jak wyglądałaby sytuacja gospodarcza Polski, gdybyśmy nie wstąpili do Unii i gdyby w naszych własnych rękach pozostała nasza polityka celna, gospodarcza i finansowa. Na pewno nie bylibyśmy jednak słabszym państwem niż jesteśmy obecnie – fatalnie uzależnieni od zagranicznego kapitału i decyzji zagranicznych polityków.

Prawicowi publicyści i politycy, którzy mówią, że „unia polityczna jest zła, ale unia gospodarcza jest dobra” – są w tej sytuacji bardziej szkodliwi dla Polski, niż lewicowi politycy z entuzjazmem chwalący każdy aspekt Unii Europejskiej. Zacierają bowiem prawdziwy obraz rzeczywistości i kanalizują sprzeciw wobec UE w taki sposób, aby realne ekonomiczne interesy zachodnich kolonizatorów pozostały nienaruszone.

Jako narodowcy, przedstawiciele jedynego polskiego nurtu politycznego, który konsekwentnie i od samego początku sprzeciwiał się integracji europejskiej, przypominamy, że Unii Europejskiej nie da się naprawić – można ją tylko opuścić.

Zarząd Główny Ruchu Narodowego