Krzysztof Tuduj: Potrzebni są mężczyźni, którzy wezmą odpowiedzialność za dobro wspólne

– Pora skończyć z bezinicjatywnością i nieodpowiedzialnością męską wyprodukowaną w PRL, a reprodukowaną w kolejnym pokoleniu. Potrzebni są mężczyźni, którzy wezmą odpowiedzialność za coś więcej niż tylko własny sukces ekonomiczny, za dobro wspólne. Narodowe oczywiście – pisze członek Zarządu Głównego Krzysztof Tuduj.

“Odpowiedzialność” to pojęcie niedoceniane i spychane na margines. Jak już przywoływane to za późno i często wyprane znaczeniowo. Skupiamy się na wyglądzie, na pierwszym wrażeniu, na takim czy innym marketingu. Na tym by obłożyć się funkcjami i tytułami. Jeśli w narodowej skali makro ma się coś zmienić, to restauracja pojęcia odpowiedzialność w skali mikro, jest warunkiem do tego koniecznym.

Wierność w małych rzeczach to nic innego jak zwrócenie uwagi na wynikające z odpowiedzialności szczegóły/zadania, które łatwo zignorować. Coś czego nie widać, nie przynosi poklasku na co dzień, nie jest to droga na skróty tylko żmudna codzienność.

Biblijne nawiązanie nie bez przyczyny, staranie by nastąpił powrót odpowiedzialności, jako cechy budzącej społeczny szacunek, ma wymiar nie tylko cywilizacyjno kulturowy ale nawet duchowy.

Szczególnie męska odpowiedzialność jest towarem deficytowym, a gdyby w tym punkcie przesunąć wskaźnik ostro do przodu, to wiele spraw ruszyło by gładko.

Puentując, pora skończyć z bezinicjatywnością i nieodpowiedzialnością męską wyprodukowaną w PRL, a reprodukowaną w kolejnym pokoleniu. Potrzebni są mężczyźni, którzy wezmą odpowiedzialność za coś więcej niż tylko własny sukces ekonomiczny, za dobro wspólne. Narodowe oczywiście.

Krzysztof Tuduj