Prezes RN Podkarpacie demaskuje aferę

Podczas nadzwyczajnej sesji rady powiatu kolbuszowskiego odwołano ze stanowiska starosty Józefa Kardysia. Dwa dni później został on ponownie wybrany na to samo stanowisko. Stary nowy starosta otrzyma odprawę, ale również ponowną pensję. Nie było by w tym nic złego, gdyby nie fakt, że kilka dni po odwołaniu, Kardyś został ponownie wybrany na funkcję starosty. To oznacza, że prócz odprawy, staroście przysługuje możliwość przejścia na emeryturę, gdyż między jedną umową, a drugą (wyborem ponownym) starosta pozostawał bez pracy.

Dodatkowo odprawę za pełnienie funkcji starosty przez kilka dni, otrzyma Ryszard Sukiennik, który został wybrany na starostę po odwołaniu Kardysia, a przed jego reelekcją.

Teoretycznie nie doszło do złamania prawa, jednak zagrywki polityków są stosunkowo niesmaczne. Cała ta zagrywka spowodowana jest przez pieniądze. Tą sprawą od samego początku bacznie przygląda się Tomasz Buczek, pełnomocnik RN Podkarpacie, który de facto pochodzi z powiatu kolbuszowskiego i zna lokalnych polityków.

Buczek zanim przystąpił do działania prawnego próbował skontaktować się z „władzami” PiSu w regionie. Władysław Ortyl zlekceważył sprawę. Wczoraj tj. 20 listopada pod Starostwem Powiatowym w Kolbuszowej odbyła się konferencja prasowa Tomasza, podczas której poinformował media o złożeniu do Prokuratury zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa, do Komisji Etyki, Wojewody Podkarpackiego oraz ZUSu.

Podczas konferencji swoją uwagę przykuł jeden mężczyzna, który zdawał się być pod wpływem alkoholu. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że całość konferencji nagrywana była przez urzędników oraz funkcjonariusza policji nieumundurowanego, od którego według uczestników wydarzenia czuć było alkohol. Buczek zareagował pytając “tajniaka” o powód nagrywania i czy jest on w pracy czy prywatnie. Ów mężczyzna zaczął wówczas oddalać się, jakby chciał uciec. Buczek relacjonuje:

Podszedłem do niego, żeby zapytać się na czyje polecenie przybył. Zaczął pokracznie się tłumaczyć, a ja poczułem od niego alkohol. Powiadomiłem obecnych tam reporterów o tym fakcie. Policjant zaczął zmierzać pośpiesznie do wyjścia. Udaliśmy się wraz z reporterami za nim. Ekipa TVN i inne osoby nagrywały to na kamery i telefony. Podejrzany o bycie pod wpływem alkoholu mężczyzna zmierzał w kierunku Rynku. Nagle skręcił do miejskich toalet.

W międzyczasie powiadomiłem telefonicznie komisariat policji i poprosiłem o interwencję patrolu. Funkcjonariusze, po przybyciu na miejsce, oczekiwali aż ten pan opuści toaletę. Po wyjściu zaczął dalej swój marsz, a my szliśmy za nim. Ku mojemu zdziwieniu nie reagował na polecenia policjantów i podążał dalej. Moja stanowcza postawa i presja wywierana na patrol wymusiła na nich podjęcie bardziej zdecydowanych działań. Mężczyzna ten zatrzymał się w okolicach kościoła. Niestety policjanci nie chcieli podać go próbie badania na zawartość alkoholu w wydychanym powietrzu.

W siedzibie policji czekałem około 30 minut na rozmowę z panem komendantem. Zgłaszałem dyżurnemu że niepokoi mnie tak długie oczekiwanie i że jest uzasadnione podejrzenie z mojej strony, że mogą być prowadzone na komendzie czynności w celu zatarcia informacji iż ten pan policjant po cywilu był tego dnia w pracy. Przez ten czas do spotkania wykonałem kilka telefonów. Między innymi do komendanta wojewódzkiego policji w Rzeszowie. Tam poinformowano mnie, że tą sprawą powinna zająć się prokuratura.

Dziś do Komendanta Wojewódzkiego Policji i do Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu wpłynęła skarga na mężczyznę, który swoim zachowaniem mógł dopuścić się złamania prawa i obowiązków policyjnych.

Dodatkowo dziś, szef podkarpackiego Prawa i Sprawiedliwości, Władysław Ortyl, zwołał w trybie pilnym zarząd okręgu w celu wyjaśnienia sprawy z Józefem Kardysiem, będącym członkiem partii rządzącej.

Materiał wideo